• Wpisów:22
  • Średnio co: 22 godziny
  • Ostatni wpis:3 dni temu
  • Licznik odwiedzin:954 / 22 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ten weekend był na prawdę wyjątkowo udany. W piątek wybrałam się ze znajomymi do clubu. Momentami czułam się jak te dwie dziewczyny z teledysku avicci wake me up Poznałam jakiegoś 27letniego gościa i nawet dobrze się się z nim dogadywałam ale nie wiem czy z każdym moim łykiem piwa czy jego, okropnie szybko mi brzydł i chciałam mu uciec. Co się potem okazało, powiedział mi, że rozstał się z dziewczyną tydzień temu z którą był 11 lat. Widziała nas jak tańczymy i napisała mu sms-a "Nie odzywaj się do mnie. Kurwiarzu." Spaliłam trochę jazzu z nim i jego kumplami a potem wbiegłam na parkiet. To było to! To było zdecydowanie to, czego mi brakowało. Wszystko co miałam, żeby być szczęśliwa miałam przy sobie.To było to miejsce, ten stan który na tamten moment pragnęłam. To totalnie miłe, gdzie ja się pojawiam na parkiecie -tam obok grupka facetów obserwujących mnie, próbujący złapać kontakt. Zawsze jako dziewczynka chciałam być kobietą, którą wszyscy pragną. Taki "Subtelny wdzięk".Taka, którą ciężko rozgryźć, taka która intryguje. Czyżbym się taka stawała ? Zwodziłam przez jakiś czas jdnego chłopaka,który zapraszał mnie na drinka, na papierosa, który chciał tańczyć. A ja tańczyłam tylko przed nim jakbymm wiedziała, że stoi ale nie specjalnie się tym przejmowałam. Kiedy mi się znudziła gra słów z nim, uciekłam Tak czy inaczej wytańczyłam się za wszystkie czasy !

W sobotę byłam w końcu na zakupach. Nowe buty i upragniona kurtka wisi w szafie
 

 
Czasem żałuję, że nie mam talentu wokalnego Jakie to by musiało być cudowne uczucie- wbiec na scenę, śpiewać rock and rolla, wciągać koks z chłopakami z kapeli i poczuć to wszystko na własnej skórze. Mam dreszcze od samych myśli.Zawsze podziwiałam ludzi, którzy grają na jakimś instrumencie. A propo- zaczęłam jakiś czas temu uczyć się grania na gitarze. Ciężka sprawa ale sama myśl, że JA mogę tworzyć muzykę własnymi palcami napawa mnie energią i motywacją żeby dalej się uczyć. Trzeba mieć dużo pokory i cierpliwości w sobie, żeby grać na jakimś instrumencie a ja chcę to wszystko ogarnąć, czyli- pokora, cierpliwość no i granie rzecz jasna.

Chcę lepiej żyć. Chcę być lepszym człowiekiem. Przede wszystkim- więcej robić, mniej narzekać i gderać.
  • awatar Gość: No to musisz przyjąć Ducha Świętego.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Mam ochotę napisać tu coś o sobie. To miejsce staram się traktować jako coś w rodzaju terapii, chociaż może to niezbyt trafne określenie. W każdym razie chcę żeby to miejsce było cząstką mnie. Już na pewien sposób się takie stało. A więc ponad rok temu, kiedy byłam młodą gówniarą chociaż nadal nią jestem nie oszukujmy się, poznałam chłopaka. Nazwijmy go M. Napisał do mnie. Wzbudziło to we mnie wiele pozytywnych emocji, że chłopak, że fajnie, że w końcu kogoś poznałam. Było pierwsze spotkanie, potem drugie, trzecie i przyznam że było całkiem miło. To okropne co teraz powiem ale z perspektywy czasu był dobrą opcją na spędzanie wieczorów. Nie był dość przystojny ani nawet specjalnie nie był w moim typie ale było coś co cholernie mnie do niego przyciągało... Miał jakąś niepowtarzalną siłę, tajemnicę którą chciałam odkryć, poznać. Wchodziłam w tą znajomość coraz głębiej i głębiej. Nigdy tak na prawdę się nie zakochałam ale powiedzmy, że z nim byłam. Był okropnie zaborczy a mi się to w głębi serca podobało. Po dłuższym czasie "związku" piszę w cudzysłowu dlatego, że nigdy nie czułam do niego czegoś więcej, kontrolował mnie na każdym kroku. Nie pozwalał wychodzić tamtego czasu z przyjaciółką, sprawdzał telefon, połączenia , fejsa. Wszystko. Wiedziałam, że taki po prostu jest i należy to zaakceptować. Kilka razy się mu nawet sprzeciwiłam i okazywał okropny gniew. Potem przyszedł moment, kiedy zaproponował palenie. Spodobało mi się to. Świadomie lub nieświadomie powoli uzależniał mnie od zielska. Co wieczór lufka, miłe słówka i do domu. Kręciło mnie to. Czasem było nawet miło. Przyszedł dzień kiedy zaproponował żebyśmy poszli do tyłu auta. Wiele razy tak robiliśmy bo było tam więcej miejsca żeby się poprzytulać i popieścić. Wiele razy namawiał mnie do seksu ale ja zawsze odmawiałam bo nie byłam na to gotowa. I tamtego razu spaliłam się na tyle dobrze, żeby nie móc racjonalnie myśleć. W pewnym momencie na dobitkę zaproponował jeszcze jedną lufkę. Pamiętam to tak dobrze. Wyciągnął gumki i założył na siebie. Nie wiem kiedy. Nie wiem jak. Ale stało się. To było bardzo niesmaczne. Kiedy rano trzeźwa zdałam sobie sprawę z tego co się stało, pomyślałam że to nie było złe. Ale było. Nie myślałam wtedy racjonalnie, bardzo brakowało mi mojej siostry, która jest również moim największym przyjacielem i zawsze była największym wsparciem. Wyjechała za granicę. Nie było jej swego czasu już 4 miesiące po tym co się wydarzyło. Ja tak bardzo pragnęłam żeby ktoś wylał na mnie kubeł z zimną wodą a ona była jedyną osobą, która by to potrafiła. Nie było jej. A ja z każdym dniem czułam się coraz bardziej samotna. W jakieś swojej chorej podświadomości chciałam więcej takich zbliżeń. Doszło może z 4/5 razy w ciągu naszego "związku". I może bym tak tego nie przeżywała gdyby nie to, że on kompletnie mi nie odpowiadał. Nie on. No czemu kurwa z nim ? Nie było dnia żebym tego nie żałowała po rozstaniu. A jak doszło do rozstania ? po 5 miesiącach rozłąki w końcu przyjechała siostra. Rozmawiałyśmy do rana. Nie przyznałam jej się jednak co sie wydarzyło bo czułam wstyd.Ale po długich rozmowach zrozumiałam że najwyższa pora powiedzieć temu wszystkiemu STOP. Nie chciałam z nim być. Odpychałam go na każdym kroku ale on nie dawał za wygraną. Zapomniałam wspomnieć o tym, że miał manię jeżdżenia w kółko pod moim oknem żeby sprawdzić czy jestem w domu. Wieczne telefony, sms... Męczył mnie. To był swego rodzaju mobbing. Nie potrafił zrozumieć, że nie chcę z nim być. Na moje szczęście na wakacje wyjechałam na miesiąc do Anglii do pracy. Tam miałam czas żeby wszystko sobie poukładać i przemyśleć. Czułam okropną nienawiść do niego i siebie. Nie potrafiłam znieść tych myśli. Pewnego razu na pieprzonym przystanku autobusowym kiedy obie zmęczone zakupami i wkurwione pewną sytuacją, pękłam i opowiedziałam jej o wszystkim. Płakałam. Do dziś od czasu do czasu pisze on do mnir sms w odpowiedzi jenadk dostaje tylko milczenie. I kurewsko ciężko było mi się po tym pozbierać. Nadal jakaś część mnie to nadal przeżywa ale wierzę, że im dalej tym lepiej. Umierałam w środku chociaż wydawało mi się że radzę sobie całkiem nieźle. Wiele razy przeprowadzałam rozmowy ze sobą, że życie czasem przynosi różne rzeczy a my podejmujemy decyzje których potem nie potrafimy sobie wytłumaczyć i wybaczyć. Ja jestem na etapie wybaczania sobie. Długo to wszystko przerabiam, to żmudna robota. Ale cholernie mi potrzebna. Dzisiaj cieszę się z wolności. Jaką lekcje wyciągnęłam z tego ? Że jeśli nie mam na coś ochoty i jeżeli nie jestem czegoś nawet w najmniejszym stopniu pewna mam pierdolone prawo powiedzieć NIE. Bo mogę. Błędem więc byłoby nie wynieść żadnych lekcji tych traumatycznych przeżyć. Żyję tym co będzie. Mam jakieś plany i marzenia na przyszły rok. Jedno wiem na pewno- Życie jest ciężkie ale i tak jest dobre, podaj dalej !
  • awatar sensxva: Dobrze, że wyciągnęłaś z tego lekcje i próbujesz iść dalej, przed siebie.
  • awatar Gość: Racja, musisz przede wszystkim wybaczyć sobie. To Cię uzdrowi. Poproś też Boga o pomoc. Trzymam za Ciebie kciuki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tą Przetakiewicz to bym mogła słuchać godzinami... Pełna klasy, wdzięku i samozaparcia kobieta. PRZEKAPITALNA osoba ! fajny wywiad
  • awatar ptasia kupa: Ja ją mega polubiłam w Azji Express, na początku sobie pomyślałam, że rady to ona sobie tam nie da, a radziła sobie świetnie, a przy tym nie ukrywała też kim jest i zachowała w sobie tą swoją kobiecość i klase :) Mega pozytywne zaskoczenie!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Całkowity brak motywacji
problem ze wstaniem z łóżka, boję się że nie podołam dniu, a jak już zwlekę się z niego nie mam na nic sił ani ochoty
Sukcesów: brak.
No zajebiście.
  • awatar blackberryswirl: @catrice.voa: Ach, widzę że ta spamiara jest już wszędzie. "Reklama", chryste, koncepcja marketingowa na miarę reklamy proszku do prania z okolic 1995 :D
  • awatar catrice.voa: Byłabym wdzięczna, żeby niejaki @catrice.vola nie podawał się za mnie a @sonarCity For Now nie pluł jadem
  • awatar Gość: @SonarCity For Now: reklama? Ty spamiaro wiesz co to spam? Wynocha z mojego bloga, już, nie ma cie. WOOOONNNNNN... wszędzie piszesz żeby do ciebie zaglądać. PO CO? Po co pytam się? Żeby zarzygać sobie ekran od tych twoich śmiesznych tekstów? WOONNNN...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Ja po prostu muszę stąd wyjechać, to jedyna opcja żeby siebie uratować. Czasem ucieczka to najlepsza opcja, jestem tutaj w tym obsranym mieście kurwa mać nieszczęśliwa. NIESZCZĘŚLIWA. I rzygam już tym słowem. Bo mam w sobie wiele życzliwości do świata i raczej staram się na wszystko patrzeć w jasnych barwach ale wszystko jest nie tak jak być powinno.

Od 5 lat codziennie słucham w nocy te same radio. I dziś koło 3/4 się przebudziłam bo usłyszałam dźwięki piosenki, która jest mi nad wyraz bliska. Starałam się całą wysłuchać jednocześnie śpiąc. To ciekawe jak mój mózg potrafi reagować na dźwięki, jaki jest na to wrażliwy bo praktycznie przebudziłam się z twardego snu.
  • awatar Gość: kurcze ja tez reaguję na dzwięki w nocy, ostatnio spałam z takim jednym przystojniakiem i on w nocy popierdywał. No niby nie głośno ale nawet tajniaki mnie budziły a potem oczywiście smrut. No nic postanowiłam się zemścić i zebrałam wszystkie gazy jakie miałam, uchyliłam kołderkę i sru. Och jakie głośne to było! Ale on nic. Wcale nie jest wrażliwy na dzwięki.
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: A co Cię trzyma że jednak zostałaś tak długo tutaj? ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Tak się schlać to wstyd... wstyd, wstyd, wstyd ! do teraz mi się kręci w głowie.

Poszłam ze znajomymi do baru, nie znałam oczywiście połowy ale to nic, świetnie się bawiłam. W niczym mi to nie przeszkodziło w piciu wódki. Fajka, kielon, fajka, kielon, pijane rozmowy z przyjaciółką, spacerek wokół parku żeby zeszła bania, fajka, kielon. Przysięgam, że więcej nie piję!
 

 
Choruję od jakiegoś czasu na frustrację. Przyznam, że to ciężka choroba.

Czuję się jakbym była na jakimś cholernym odwyku. Z jazzem i samą istotą pełnego życia. A może to cisza przed burzą? Liczę na to.

Mam ochotę na jakąś ciekawą lekturę na jesienne brzydkie wieczory.
 

 
Przykuł moją uwagę pewien facet ze zdjęć z clubu nocnego. Przeglądam, przeglądam z zamysłem, że może odnajdę gdzieś siebie i nagle on. Mój typ. Już zdążyłam wyobrazić sobie całą naszą przyszłość, jak się bzykamy, jak się kłócimy, jak wszystko... Polubił to zdjęcie, więc weszłam na jego profil. Okazało się, że ma dziewczyne od 2 lat i wydaje się być z nią całkiem szczęśliwy. Zdjęcia z wakacji za granicą i takie tam. I przyznam, przyznam szczerze że oczami wyobraźni widziałam jak spotykał się ze mną kiedy ona siedzi w domu. Jestem nad wyraz popsuta. Ale przeważa nade mną brak bliskości z drugim człowiekiem. Łapię się na tym coraz częściej. Ja potrzebuję emocji nie wegetacji... Jestem cholernie popierdolona.
 

 
Zaraz po szkole poszłam spać. Miałam tak niesamowity sen, że po przebudzeniu nie wierzyłam że to się działo tylko w mojej głowie. Wydawał się taki realistyczny. Cóż.. kawa się już studzi na dobry rozruch wieczoru. Za oknem piździ a na serduszku się ciepło zrobiło. Dobry wieczór
 

 
Prawdą jest, że w nocy słyszymy te myśli, które za dnia zagłuszamy poprzez chaos. Wczoraj porozmawiałam trochę sama ze sobą. Oczywiście nie obeszło się bez łez ale dzięki tej rozmowie sama ze sobą doszłam do punktu kumulacyjnego w swoich emocjach i uczuciach. Wczoraj nie bałam się powiedzieć, że nienawidziłam jakiejś części siebie za zdarzenia, które wydarzyły się w moim życiu. Walczyłam z tym przez dobre pół roku. I doszłam do tego, że żeby ruszyć dalej muszę sobie wybaczyć, SAMA SOBIE, tak szczerze. Zapewne powiedziałabym takiej osobie, cytat- no że po co Bóg dał nam oczy z przodu ? No po to, żeby nigdy nie oglądać się za siebie. A ja codziennie powracałam do tych traumatycznych zdarzeń i za każdym razem dostawałam po mordzie. Wymyśliłam pewną taktykę... Jasnym jest, że nie zapomnę od tak i za każdym razem kiedy pomyślę o tym wszystkim co miało miejsce wyobrażam sobie siebie w tunelu a przede mną jest światełko (jakiś cel) i tylko na tym światełku muszę się skupić. Wyobrażam sobie jak idę a po bokach widzę swoje plany i marzenia i już nigdy nie spojrzę za siebie. Nie mogę. Bo CHCE ruszyć dalej. To co było to już część mnie i nie wymaże jej z pamięci ale chce nauczyć się z nią żyć. Nie mogę wiecznie stać w miejscu. Dziś czułam się lepiej.

Abstrahując od tego wszystkiego,powoli zaczynam miewać wyrzuty sumienia bo rodzice i nauczyciele jedzą mi z ręki a ja to wykorzystuję i każdych okłamuję. Musze wiele w sobie zmienić. Nie chcę tak żyć.
 

 
To moje przekleństwo, że moje dwie nauczycielki mieszkają w tym samym miejscu w tym moja wychowawczyni, ciężko się więc wagaruje oj ciężko Jestem ciągle pod czujnym okiem pań... No nic, muszę się wziąć za tą przeklętą geografię i troszkę po nadrabiać zaległości. Kawa już uszykowana, zostaje mi tylko usiąść i otworzyć książki a tak mi się nie chceeeee.
Jedyne co mnie trzyma przy życiu to wizja, że w wakacje znów wyemigruje z kraju na cały długi miesiąc ! w planach też jest woodstock na który tak pragnęłam jechać w tym roku ale się nie udało. Pozostaje mi wytrwać te 7 miesięcy czyli wegetować ale potem znów zacznę żyć, obiecuję sobie. W końcu nic nie może wiecznie trwać ! tego się trzymam
 

 
Tak się dziś czuję jak ta piosenka, lekko... swoją drogą idealna do autka
 

 
Pragnę przeżyć coś, czego jeszcze nie posmakowałam
  • awatar Ourbeautifuldream: Hehe dokładnie
  • awatar catrice.voa: i masz rację jestem bezpruderyjna bo tak mi lepiej w życiu. Lepiej jest kiedy wiesz czego chcesz bo jeśli nie wiesz to zazwyczaj dostaniesz to czego nie chcesz. Tego się nauczyłam po czasie. Dlatego mam gdzieś te przyzwoitości i marnowanie życia "bo nie wypada, bo mi nie wolno". Co nie wolno? Mam ochotę to będę korzystała jeśli tylko nadarzy się okazja z kimś kto sprosta moim wymaganiom
  • awatar Gość: @catrice.voa: Jesteś bezpruderyjna i wiesz czego chcesz. A ta maska z tą przyzwoitością zupełnie niepotrzebna z Twojej strony XD Bądźmy szczerzy :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Jestem całkowicie bez kasy. Chodzę w butach, które są brzydkie. A po za tym mam z nimi bardzo złe wspomnienia. W dodatku chodzę już 3 rok w tym samym płaszczu zimowym i szczerze już nim rzygam. Szalem również. Jak przypomnę sobie moment, kiedy wyszłam z samolotu w Poznaniu wracając po 1,5 miesiąca z Anglii z funtami w kieszeni, podkładem na buzi od Estee Lauder ze zrobionymi włosami i pazurami niczym Jennifer Lopez, a na szyi delikatnie ulatniał się oryginalny perfum. Z nowymi ciuchami i butami od CK. Do dziś pamiętam moment i te poczucie, że w końcu żyję.Sam wyjazd i okoliczności kiedy jechałam tam to najlepsza przygoda jaka przytrafiła mi się w życiu.

A teraz siedzę sfrustrowana i znudzona życiem. Boli mnie głowa, jestem brzydka i nieumalowana a na dodatek zaczął mi się okres. Brakuje mi przede wszystkim słońca... Aż się popłakałam. Bo jestem nad wyraz nieszczęśliwa. I czuję się kurewsko samotna. Gdybym chociaż śmierdziała groszem... to znalazłby się sposób na kupione poczucie szczęścia. A od jakiegoś czasu najlepszej przyjaciółki- lufki. Ona nie pyta dlaczego, ona rozumie i służy.

 

 
Dodam jeszcze tylko, że czuję nieposkramianą satysfakcję, że zrównałam go z ziemią tym sms-em. Jak to łatwo można ulżyć człowiekowi. Bez skrupułów, zachowując w tym wszystkim klasę
 

 
Podjęłam nawet próbę napisania czegoś tutaj zaraz po powrocie do domu ale ostatecznie poszłam spać. Nie wiem nawet od czego mam zacząć. Przed 20 wyszłam ze swoją dawną koleżanką z czasów gimnazjum, baa podstawówki. Spaliłam z nią trochę zioła a ona opowiadała mi jaka jest szczęśliwa, chociaż zdaje sobie sprawę że chłopak w którym się zadłużyła nie chce z nią związku. Po prostu jest miło.

Stoję na tych pieprzonych światłach. Widzę, że się zbliża, po cichu modlę się żeby zdążył przejść zanim będę miała zielone i żebyśmy nie musieli się mijać. Niestety on wykorzystał sytuacje i stanął na przeciwko mnie, kiedy minęliśmy się na tych pierdolonych pasach, fałszywym milusim głosikiem z tym pierdolonym uśmieszkiem "hejka' w odpowiedzi dostał tylko zimne "Cześć", potem sms. 'hej nie miałabyś ochoty wyjść zapalić ?", zastanawiałam się czy mu odpisać czy nie. Dziś dostał wiadomość od której mam nadzieję odjebie się raz na zawsze.

Poszłam na domówkę i dałam sobie ostro w palnik. Spontanicznie pojechaliśmy do klubu niedaleko mojej miejscowości. Spojrzenia ochroniarzy są bezcenne. Oni chyba nawet nie zdają sobie sprawy jak zabawnie wyglądają , stoją grupką przy ścianie i każdy wzrok kierował się na mnie. Do momentu aż nie znikłam im z pola widzenia, ciągnęli się za mną wzrokiem jak wygłodniali mężowie, których żony ich już nie zadowalają i marzą o jakiejś młodej, zgrabnej dupie jak ja hehe Więc panowie to widać, a dziewczyna czuje i wie dokładnie na jaką partię jej ciała właśnie patrzycie. Potańczyłam z jakimś chłopakiem, który całkiem dobrze to robił. Dostałam dwie propozycje od dwóch różnych kolesi zaaplikowania troszkę mocy. Jednego znałam, powiedzmy że od niego kupuję jazz a drugi to cholera wie skąd się wytrzasnął. W każdym razie było całkiem miło
 

 
Bardzo popieram akcje #sexedpl prowadzone przez Anję Rubik. Z przedwczesnym seksem jest trochę jak z niedojrzałym owocem. Z zewnątrz wydaje się być piękny i smaczny ale tak na prawdę jest w środku jeszcze twardy i kwaśny i nie da nam takiej satysfakcji jak dojrzałe jabłko. Młodzi ludzie są tak niedouczeni w tych sprawach, a ja sama zostałam niestety ofiarą niedouczenia. Szkoły zakładają ręce a w domach to temat tabu. Jeśli kiedykolwiek będę miała córeczkę chciałabym jak największe wartości przesłać względem aktu zbliżeń oparte na własnych doświadczeniach.
 

 
Szukam gdzieś w sobie głosu, który będzie mi mówił "wytrzymaj to jeszcze i głowa do góry mała!". Wszystko jest nie tak. Coraz bardziej doskwiera mi samotna głowa i dusza. Odkąd wyjechał za granicę mój największy przyjaciel, pozostawiając mnie w całym tym syfie,przez każdy dzień staram się jakoś przebrnąć. Mogę to oczywiście tłumaczyć sobie na milion sposobów, że pieniądze, że miłość, że tamto sramto ale co sobie popłaczę to moje. Nienawidzę tej pory roku, zimy z resztą nie mniej. Mam cały czas cichą nadzieję,że niebawem pojawi się w moim życiu ktoś dzięki komu poczuje jak smakowało życie. Przykre prawda ? że sama nie potrafię się uporać ze swoimi zmartwieniami tylko liczę na to, że jeśli ktoś się pojawi odmieni się całe moje życie i już nigdy nie będę płakała. Jakie to prymitywne. Bądź co bądź w najbliższym czasie raczej nie zapowiada się na żadne fajerwerki w moim życiu a ja muszę tu jakoś wytrwać.

cholera.
 

 
Znów nie poszłam do szkoły, jesień to zdecydowanie nie mój czas. Nawet gdy śpię po 12h i wstaję o 12, w łóżku leżę już o 23. Nie wytrzymuje już ze sobą, ja wiecznie walczę... o to żeby wstać z łóżka, pójść do szkoły, siedzieć tam i otworzyć książkę w domu, bardziej za to odpowiada mi trwonienie czasu przy kompie i lufie. Za ponad rok matura a ja chyba jestem za bardzo optymistycznie nastawiona że jakoś to będzie. Plan na dziś? pouczę się troszkę matmy to może przestanę mieć wyrzuty sumienia, że nic nie robię
 

 
I pomyśleć, że rok temu o tej porze wszystko było zupełnie inne. Rok to prawdziwa przepaść dla człowieka. Zmienił mnie ostatni czas, zmieniłam dużo w swoim myśleniu dlatego pora na coś nowego. Nie czułam się dobrze na moim starym pingerze.
dzień dobry